Donald Trump – krótka analiza sytuacji na finiszu wyborów.

Published by:

DonaldT

Państwami nie rządzą politycy. Państwami rządzą ludzie, którzy umieścili polityków na stanowiskach finansując im kampanie wyborcze i zapewniając przychylność mediów. Osadzeni na stanowiskach rządowych są oczywiście zobowiązani odwdzięczyć się swoim mocodawcom.

W ciągu 48 godzin jest szansa na to by dowiedzieć się, czy Donald Trump jest rzeczywiście kandydatem antyestabilishmentowym. Jeżeli to prawda, to nie  wygra wyborów. Całe banksterskie lobby zrobi wszystko żeby z kapelusza wyciągnąć jakiś grubszy kaliber typu gwałt czy pedofilia, może jakaś poważniejsza defraudacja, a w ostateczności sfałszują wybory.  Z drugiej jednak strony jeśli prawdą jest, że Trump nie chodzi na pasku banków czy korporacji i może podejmować decyzje samodzielnie faktycznie reformując i zmieniając USA, to być może kilku więcej prawych amerykańskich patriotów ruszonych sumieniem zdecyduje się poprzeć jego kandydaturę wprowadzając go na fotel prezydenta USA. Taki wynik wyborów będzie oznaczać, że po objęciu urzędu Trump zostanie fizycznie zlikwidowany, a sprawa zostanie przedstawiona tak, że opinia publiczna jeszcze będzie się z tego cieszyć.

Jeżeli prawdą jest, że Trump sam finansuje swoją kampanię i chce być faktycznie reprezentantem narodu, a nie „elit” to jest bardzo odważnym człowiekiem. Niestety jego poglądy są rozbieżne z doktryną libertariańską, a jego wygrana i działalność może sprawić, że Amerykanie w strachu przykleją się do demokratów (tak jak w Polsce do „bezpieczniej i wyważonej” PO, która jest niby mniejszym złem) i szanse kandydata Partii Libertariańskiej w kolejnych wyborach z nikłych spadną do żadnych. Patrząc długofalowo wolałbym, żeby wygrywali demokraci, a Amerykanie, przez ten czas na spokojnie poszukiwali alternatywy i znaleźli ją w Partii Libertariańskiej. Z drugiej jednak strony z przyjemnością popatrzyłbym jak Trump uciera nosa Clinotonom i całej lewicowej klice powiązanej z demokratami, ale tylko pod warunkiem, że faktycznie jest człowiekiem wolnym.

Patriotyzm – dewotyzm

Published by:

e6c92829b124

Moda na patriotyzm narasta. To dobrze, bo przy okazji jako skutek uboczny zaczyna rodzić się tożsamość narodowa rozbita przez lata PRL, gdzie największym wydarzeniem na którym szły polskie flagi i sztandary był pochód pierwszomajowy. Mamy okazję uczestniczyć w coraz większej ilości wspaniałych i podniosłych wydarzeń takich jak marsze czy parady z okazji Dnia Niepodległości, czy oddawanie czci i chwały bohaterom tak jak chociażby ostatnio na pogrzebie Inki i Zagończyka. Uczucie jedności, jak chociażby to podczas wspólnego odśpiewania hymnu jest jedną z najlepszych rzeczy jaka może spotkać nie tylko zadeklarowanego patriotę, ale każdego z nas. Problem z modą i z trendami jest taki, że podąża za nimi masa, która często nie rozumie właściwie dlaczego znajduje się w tym miejscu. Jedyne czego chce to identyfikować się z jakąś grupą.

Dewotce służebnica w czymsiś przewiniła
Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła.
Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny,
Mówiąc właśnie te słowa: „…i odpuść nam winy,
Jako my odpuszczamy” – biła bez litości.
Uchowaj,Panie boże takiej pobożności!

Ignacy Krasicki

„Czyny, nie słowa” – ta sentencja to istota tego co chcę przekazać. Ludzie, którzy są w związku z inną osobą często wyznają sobie miłość poprzez zwrot „Kocham Cię”. Ci, którzy zbyt rzadko słyszą to wyznanie wręcz się go dopominają. Ale jakie te słowa mają znaczenie jeżeli nie mają pokrycia w czynach? Niektórym wydaje się, że wyznawanie miłości dostatecznie często jest aktywnością wystarczającą do wspólnego życia. A gdzie miejsce na szacunek, poświęcenie, kompromis, pamięć, zaufanie, wierność? Dokładnie ta sama zależność działa w przypadku patriotyzmu. Nie widzę nic złego w noszeniu z dumą symboli narodowych, ale demolowanie wiaty przystankowej w takiej odzieży to już profanacja. Założenie bluzy z orzełkiem, czy napisem „Śmierć wrogom ojczyzny” to nie patriotyzm. To nie jest nawet wstęp do patriotyzmu. Więc czym jest patriotyzm?

Drzewna prowokacja

Dla mnie patriotyzm to dbanie o swój kraj, naród i społeczeństwo na każdej płaszczyźnie. Próba uczynienia tego kraju lepszym miejscem na ziemi. Wyłączenie egoizmu, a włączenie empatii dla moich rodaków. Patriotyzm to myślenie o innych Polakach. To działalność, polityczna, społeczna i charytatywna. To drobne wydarzenia dnia codziennego podczas których myślisz o innych. Patriotyzm to dbanie o wspólne dobra, to wpuszczenie innego kierowcy wyjeżdżającego z drogi podporządkowanej, to parkowanie z myślą o tym, by ktoś mógł się swoim samochodem zmieścić obok. Patriotyzm to zapytanie opierającej się o płot starszej pani czy nie potrzebuje pomocy. Patriotyzm to zapalenie znicza na opuszczonym grobie. To pamięć o bohaterach tych znanych i tych bezimiennych. Patriotyzm to uczciwość, to oddanie pieniędzy kasjerce, która przez pomyłkę wydała nam za dużo, patriotyzm to oddanie znalezionego aparatu fotograficznego. Patriotyzm to zabieranie ze sobą śmieci z pikniku w lesie. Patriotyzm to szacunek dla ludzi, którzy nam służą: żołnierzy, policjantów, strażaków, ratowników, lekarzy czy pielęgniarek, ale i też dla tych, którzy nas obsługują, dla kelnerów, ekspedientek, sprzątaczek i innych. I będzie to dla was szokujące, ale patriotyzm to również to o czym swego czasu wspominał J. Palikot: sprzątanie po swoim psie, kasowanie biletów czy płacenie podatków. Patriotyzm to przestrzeganie prawa. Patriotyzm to świadomy głos w wyborach. Patriotyzm to też patrzenie na ręce władzy i bunt gdy władza przedkłada interesy swoje bądź obce nad dobro narodu. Patriotyzm to poświęcenie. Patriotyzm to szacunek dla symboli narodowych i ojczystego języka. Patriotyzm to wreszcie szacunek dla przeciwników politycznych. Patriotyzm to uśmiech i pozdrowienie.

Patriotyzm to po prostu bycie przyzwoitym, to pamięć, szacunek, honor, to samokontrola i inicjatywa. To wszystko jest o wiele więcej warte niż obnoszenie się z gadżetami. Z gadżetami na których ktoś zarabia ogromne pieniądze.

Prawda nie istnieje.

Published by:

censorship-1-sms-0710

Prawda nie istnieje. Nie ma jej już od dawna, a może nigdy nie było? Szum i chaos informacyjny osiąga już chyba apogeum. Każdy usilnie próbuje przeciągnąć czytelników/telewidzów na swoją stronę. Przebijanie się w tym gąszczu przekazów do prawdy jest niezwykle męczące i czasochłonne. Większość nawet nie próbuje… Szukając źródła doniesień często daję sobie spokój, bo albo istnieje tyle różnych relacji, że wyłuskanie z nich faktów jest niemożliwe, albo źródła te są całkowicie niewarygodne. Wszystkie analizy doniesień prasowych trzeba już robić po omacku, bo nie ma rzetelnych mediów, obiektywnych dziennikarzy i autorytetów. Nie ma! Nawet Ci, których warto było słuchać, powtarzają bzdury spreparowane na potrzeby propagandy.
Propaganda zawsze miała się dobrze w mediach, jednak w przypadku gazet i telewizji zwykle była prowadzona bardzo umiejętnie i skupiała się raczej na eksponowaniu pewnych faktów. Podstawą było zawsze sprawne balansowanie pomiędzy informacjami, tak by wydawało się, że przekaz jest obiektywny, a jednocześnie szala poparcia przechylała się na tę stronę, która jest bliska poglądom redaktorów. Wraz z rozwojem internetu Ci, którzy mieli problem z dotarciem do masowego odbiorcy ze swoimi poglądami usilnie próbują tworzyć przeciwwagę. Problem polega na tym, że budują ją na nieprawdzie. Ewidentnie widać to teraz przy okazji kryzysu imigracyjnego. Tylu głupot w internecie przy okazji wydarzenia medialnego to w historii Polski jeszcze nie było. Powstają jakieś serwisy informacyjne, których wiarygodność jest zerowa. Serwisy takie publikują nagrania z wydarzeń mających miejsce w USA 10 lat temu z podpisem, że to imigranci atakujący Europę i zacierają ręce na myśl o zarobku z reklam. Z przykrością patrzę jak moi rodacy udostępniają te bzdury nabijając im kieszenie. Wystarczy, że coś pasuje do ich tezy i uwierzą we wszystko. Zresztą to nie dotyczy tylko imigrantów, ale i tematów politycznych w ogóle. Oczywiście jeżeli chodzi o falę imigracji zalewającą Europę to problem jest poważny i wymaga zdecydowanej postawy. Zresztą raczkujący radykalny islam w Europie jest w ogóle zagrożeniem już od dawna. Na razie pewnie spotyka się z 1% poparciem, ale przy 10% może już zacząć przejmować władzę w demokratycznych wyborach. Nie zmienia to jednak faktu, że nie można budować żadnego ruchu ani przekonań na nieprawdzie. Poza tym, że jest to niemoralne i niehonorowe, to przede wszystkim jest łatwe do obalenia, a co za tym idzie niesie groźbę utraty zaufania do organizacji i jednostek, które budują swoje poparcie na takich informacjach. Tłum nie myśli logicznie, wystarczy mu wyeksponować jedną nieprawdę a do tła przesunąć 100 prawd, by odwrócił się od człowieka czy organizacji, która ją głosi. Oczywiście mam tu na myśli organizacje mi bliskie, które coraz chętniej powielają informacje rynsztokowe licząc na podgrzanie emocji. Zarażanie śmieciowymi informacjami trwa w najlepsze bo według wielu internet to jedyne wolne medium, w którym można przeczytać prawdę. Och, jakże zgubne jest to twierdzenie! Dla niektórych hasło „Wyłącz TV, włącz myślenie” jest równe „Wyłącz TV, włącz internet”. Niestety myślenie boli jak widać po popularności internetowych „prawd objawionych”. I zastanawiam się tylko czasem, czy to nie postępowa lewica specjalnie tworzy ten chłam, żeby móc potem w przyszłości ośmieszać środowiska po prawej stronie.

Nie wierz w nic, co słyszysz i wierz tylko w połowę tego, co widzisz.

Edgar Allan Poe

Cudów nie ma.

Published by:

uczestnicy demonstracji

Nie ma ruchów oddolnych, obywatelskich, które organizują ogromne manifestacje i obalają rządy. Zawsze takie wydarzenia są aranżowane przez organizacje polityczne, służby specjalne krajowe czy służby specjalne zagraniczne.
Być może „Solidarność” była takim ruchem na początku, by zgodnie z dokumentacją i zeznaniami wielu jej członków zostać przejęta przez bezpiekę. Tak zwana arabska wiosna na bliskim wschodzie, pomarańczowa rewolucja na Ukrainie, czy protesty przeciw ACTA w Polsce – wszystko zaplanowane i przeprowadzone przez organizacje mające swoje cele. Właściwie można uznać za prawdziwe stwierdzenie iż marsze i manifestacje nie tyle są organizowane przeciwko władzy, ale po to by zdobyć poparcie dla swojej organizacji i wypromować jej liderów.
Według moich obserwacji sytuacja w mediach będzie wyglądała podobnie jak w latach 2005-2007. Mianowicie coraz śmielsze pompowanie nienawiści w stosunku do partii rządzącej (proszę zobaczyć jak agresywne stały się nagłówki na serwisach „Gazety Wyborczej”), wmówienie Polakom że trzeba ich uratować spod dzisiejszych rządów bo „wstyd i zaścianek na całą Europę”, a następnie (uwaga nowość!) będzie miało miejsce wielkie jakże ofiarne i wielkoduszne połączenie opozycji. Platforma, .Nowoczesna i Zjednoczona Lewica z wielką pompą ogłoszą nastanie czasów wybawienia i na białych koniach wjadą do sejmu niesieni euforią i nadziejami wyborców.
I po to właśnie powstał Komitet Obrony Demokracji.

Działalność polityczna – epilog.

Published by:

Szanowni Państwo!

Czasem trzeba dokonywać trudnych wyborów. Czasem trzeba z wielkim bólem zrezygnować z czegoś co się kocha, bo wymaga to zbyt dużego poświęcenia.  Z przykrością informuję Was, że nie biorę udziału w najbliższych wyborach, ani już w zapewne w żadnych wyborach w przyszłości. Całkowicie wycofuję się z działalności politycznej na rzecz życia prywatnego. Być może pozostanę komentatorem życia politycznego w Polsce.

Gdy na własnej skórze przekonałem się jak działa polityka przestałem dziwić się, że sejm jest pełen prawników, socjologów czy historyków – Ci ludzie uwielbiają brać pieniądze za bezsensowną gadaninę i knucie. Traktują koryto jako jedyną szansę żeby się dorobić. Gardzę całą tą klasą polityczną i ubolewam, że brakuje tam ludzi prostolinijnych (nie prostych!), brakuje tam inżynierów, którzy tworzyli by proste prawo, a zamiast gadać woleli by działać. Dla mnie jako inżyniera z branży informatycznej działalność polityczna to katorga i niestety owocuje tym, że ja jako kolejny umysł ścisły rezygnuje z tego typu zaangażowania.

Gdański oddział Kongresu Nowej Prawicy to m.in. moje dziecko. Ciężką pracą udało nam się wprowadzić 4 europosłów w skali kraju. To duży sukces z którego jestem dumny. Niezliczone akcje, protesty, manifestacje których byłem współorganizatorem zaczęły przebijać się do świadomości Polaków i  spowodowały, że całe obecne pokolenie młodych ludzi zaczęło interesować się otaczającym ich światem i zapałało chęcią zmiany. Dziękuję wszystkim z którymi miałem okazję współpracować w ciągu ostatnich pięciu lat.

Dziękuję wszystkim sympatykom i przyjaciołom za wsparcie i głosy w minionych wyborach.

Tabloidyzacja polityki

Published by:

Często ludzie pytają mnie o niską aktywność na fanpage’u czy blogu. Cóż… nie mam motywacji by pisać i komentować. Statystyka jest nieubłagana. Najwięcej wyświetleń i reakcji posiadają wpisy tabloidowe o krzykliwych tytułach, często podlinkowane z najpopularniejszych portali o bardzo niskim poziomie merytorycznym. W dużym stopniu zawierają też informacje niezweryfikowane lub w ogóle nie możliwe do zweryfikowania. Nie chciałbym upaść tak nisko, by pod swoim nazwiskiem powielać bzdury z wykrzyknikiem w tytule. Muszę przyznać, że z niesmakiem, a właściwie bardziej ze smutkiem obserwowałem rozlewanie się tego zjawiska w internecie. Dotyczy to też oczywiście środowisk wolnościowych. Skoro ludziom nie chce się czytać nawet artykułu, a wystarczy im sam nagłówek, by za pomocą udostępniania postu na swoich facebook’owych tablicach informacja dotarła do miliona osób – to po co mam pisać? Tym bardziej, że jak to bywa u umysłów ścisłych przelewanie myśli na papier jest dosyć bolesne.

Sam fakt tabloidyzacji internetu jest z punktu widzenia socjologii dosyć niebezpieczny. Internet jest postrzegany jako bastion wolności, jako ostatnie niezależne medium. Gdy już powszechnie wiadomo, że telewizja kłamie (lub w lżejszej formie manipuluje) oczy wszystkich głodnych rzetelnych informacji zwracają się ku serwisom internetowym. Problem w tym, że internet już dawno również został opanowany przez różne siły realizujące swoje interesy (nie tylko polityczne!) i bezkrytyczne przyjmowanie wszystkich treści uważam za zgubne. Tylko ten jest w stanie zbliżyć się do prawdy, kto dotrze do źródeł informacji i/lub zapozna się ze wszystkimi wersjami zdarzenia zeznanymi przez wszelkie możliwe opcje. Niestety wracamy do ery piktogramów, gdzie najlepiej przyswajalna wiedza jest wiedzą obrazkową, a co za tym idzie manipulacja w internecie ma się doskonale. Ci wszyscy wielce oświeceni, którym „otworzyły się oczy”, czy ci, którzy „myślą samodzielnie” przesiedli się po prostu z telewizji i gazet na internet i dalej są prowadzeni na sznurku „autorytetów”. Tylko niewielki procent kontestuje i analizuje współdzielone treści. Dotyczy też to niestety środowiska wolnościowców, które być może jeszcze jakiś czas temu faktycznie można było nazwać elitą, ale wraz ze wzrostem poparcia dołączył do tej organizacji cały przekrój społeczeństwa (szczególnie po sukcesie w wyborach do EU) stając się tym samym, z czym niby walczą – lemingami, tyle że prawicowymi.

 

abc

Dzień dziecka… zadłużonego.

Published by:

Dzień dziecka zadłużonego

Dzień dziecka zadłużonego

 

Dług publiczny: a cóż to za zwierz?

To jest proszę Państwa obok bankructwa ZUS’u największe zagrożenie dla przyszłych pokoleń.

A skoro tak, to dlaczego o nim nie słychać? Z bardzo prostego powodu. Jest na rękę wszystkim sejmowym partiom politycznym. Dzięki możliwościom kredytowym państwa nie muszą przeprowadzać żadnych reform, nie muszą tłumaczyć się przed opinią publiczną. Mogą dalej drenować spółki skarbu państwa zasiadając w radach nadzorczych. Mogą dalej zatrudniać tysiące nowych urzędników. Najwyżej wyemituje się następne obligacje, najwyżej przetransferuje się środki z OFE, najwyżej dodrukuje się trochę złotówek. A dług rośnie. Zresztą przeciętny poseł ma tylko naciskać przycisk zgodnie z tym czy lider podnosi rękę czy nie i nawet nie jest w stanie odróżnić długu od deficytu.

Aby nakreślić skalę problemu posłużmy się obrazowym porównaniem:

Przez 10 lat pobytu w Unii otrzymaliśmy 400 miliardów złotych, 100 miliardów złotych do unii włożyliśmy co daje bilans dodatni na poziomie 300 miliardów złotych. Wychodzi około 30miliardów złotych rocznie na budowę dróg, autostrad, stadionów, dofinansowanie firm, szkoleń itd. Aktualnie same odsetki od długu publicznego rocznie wynoszą 50 miliardów złotych! Proszę zobaczyć jaka to skala problemu.

Jakie zagrożenia niesie za sobą dług publiczny? Przede wszystkim moment w którym nie będzie możliwości zaciągnąć następnych zobowiązań bo nikt już pieniędzy naszemu pięknemu krajowi nie będzie chciał pożyczyć. Kasa będzie pusta, zabraknie pieniędzy na świadczenia dla emerytów, służby zdrowia, nauczycieli, urzędników, policji czy wojska. Ludzie wyjdą na ulicę. Destabilizacja w kraju spowoduje, że inwestorzy zaczną uciekać – czeka nas krach, wiele lat biedy i spowolnienia gospodarczego. Mogą pojawić się zagraniczni banksterzy gotowi nas wspomóc na lichwiarskich warunkach powodując, że staniemy się ich zakładnikami jako całe państwo. W najgorszym przypadku mogą wkroczyć nawet obce wojska na nasze terytorium i grozi nam utrata suwerenności – takie przypadki już w historii zdarzały się na świecie.

Istnieje też, wcale nie lepsza możliwość rolowania długu w kierunku nieskończoności. Efektem tego mogą być podatki podniesione to niebotycznych rozmiarów zbliżających się do 100% zarobków, czy też szalony dodruk pieniądza prowadzący do hiperinflacji i straszliwego zubożenia społeczeństwa.

Co zrobić, żeby czarnym scenariuszom zapobiec:

  1. Zakazać ustawowo i najlepiej konstytucyjnie uchwalać budżet z deficytem.
  2. Dokonać radykalnych cięć budżetowych.
  3. Przeprowadzić reformy podatkowe i gospodarcze by stworzyć klimat dla wzrostu gospodarki ponad 10% rocznie.
  4. Zacząć spłacać zadłużenie.

W mediach często słyszymy o tym, że Polacy wpadają w spiralę długów, spłacając karty kredytowe zaciągają pożyczki, potem kredytem spłacają następny kredyt itd. itp. A przecież nasi rządzący robią dokładnie to samo, tylko z tą drobną różnicą, że to nie oni będą musieli spłacać dług. Spłata zobowiązań spadnie na barki naszych dzieci! I temu właśnie chcemy zapobiec.

Źródło wyborczych nieporozumień.

Published by:

Proszę Państwa.

Uwaga wszystkich skupia się na niesprawnym systemie informatycznym PKW. Niesłusznie! Przecież na najniższym szczeblu głosy i tak były liczone ręcznie i dopiero później przesyłane wyżej. Faktycznie awaria systemu sama w sobie jedynie przedłuża licznie głosów na wyższych szczeblach komisji i być może rozzuchwaliła fałszerzy, ale nic poza tym! Źródłem fałszerstw i nieporozumień jest w mojej ocenie sam sposób głosowania poprzez zaznaczanie krzyżykiem kandydata. Już 3 lata temu Janusz Korwin-Mikke zgłaszał do prokuratury niezwykłą korelację pomiędzy liczbą głosów nieważnych, a wynikiem PSL. Wystarczy dostawić jeden krzyżyk by cała karta była nieważna. To bardzo prosty i jak widać wykorzystywany sposób. A są przecież inne możliwości! Mi najbardziej do gustu przypadły dwie:

1. Sposób w którym kolejność nazwisk na liście jest losowana, a karta do głosowania oznaczona specjalnym numerem seryjnym. Przed wrzuceniem do urny nazwiska są odrywane od kratek gdzie można postawić krzyżyk. to sprawia, że komisja nie wie na kogo oddano głos po wyjęciu z urny więc dostawianie krzyżyka nie ma sensu bo można trafić niechcący „tego słusznego i właściwego”:

http://www.ted.com/talks/david_bismark_e_voting_without_fraud?language=pl

 

2. Następny sposób to naklejka zamiast krzyżyka.  Naklejka z kodem kreskowym i numerem przerywana na pół. Jedną połówkę naklejałoby się przy kandydacie zamiast krzyżyka, a drugą zabierało do domu by później móc zweryfikować swój głos. Przy ścisłej kontroli naklejek nie ma szans na sfałszowanie wyborów. Nie ma też szans na to, że niedoinformowany wyborca odda za dużo głosów. Na karcie do głosowania musi być też pozycja „Żaden z kandydatów nie spełnia moich oczekiwań”, co będzie uznane za głos nieważny.

 

Dodatkowo jako zawodowy programista przychylam się do propozycji Partii Libertariańskiej, aby kod źródłowy systemu PKW był otwarty. Pozwoli to na stworzenie społeczności, która będzie nieodpłatnie znajdować wszelkie błędy i niedociągniecia w systemie. Gdyby taką społeczność stworzyć to już na przyszłoroczne wybory parlamentarne mielibyśmy świetny system!

Niestety obawiam się, że wybory samorządowe nie będą powtórzone, co nie znaczy, że nie powinniśmy naciskać na rządzących aby takie sytuacje nie miały miejsca w przyszłości! Już w sobotę protest w Gdańsku i chciałbym aby powyższe założenia znalazły się w żądaniach do rządzącej postkomuny.

Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna.

Published by:

Moja lista do sejmiku dostała 6605 głosów, w tym ja jako jedynka 3494. To daje wynik ~4,97%. Tuż pod magiczną barierą psychologiczną  Dziękuję wszystkim za głosy, a w szczególności tym, którzy przekonali znajomych i rodzinę oraz tym, którzy przejechali kilometry żeby oddać na mnie głos. Jak widać to jeszcze nie „ta” jesień, ale biorąc pod uwagę to, że następnej jesieni nie będzie w puli komitetów lokalnych na które wielu buntowników oddało głos, to mam nadzieję na wynik dający nam kilkudziesięciu posłów w sejmie. Jeszcze raz dziękuję i walczymy dalej!

Program działalności w Sejmiku Województwa Pomorskiego

Published by:

1. Zachowanie równowagi budżetowej.

2. Przesuwanie wydatków w kierunku infrastruktury.

3. Pilnowanie by inwestycje miały uzasadnienie ekonomiczne.

4. Nadanie szkołom policealnym osobowości prawnej i przekształcanie ich w cechy rzemiosła.

5. Kontynuacja przekształcania szpitali w spółki prawa handlowego.

6. Likwidacja Komisji Współpracy Międzyregionalnej i Zagranicznej oraz wydatków na promocję województwa.

7. Interpelacje dotyczące niejasnych pozycji oznaczonych w budżecie jako „Pozostałe wydatki”

8. Informowanie o postępach prac sejmiku poprzez media społecznościowe.